2 Komentarze

UNO

Ileż to razy mówi się, że reklama jest dźwignią handlu. Mówi się, a jednak tak mało osób z tego korzysta. Dlatego zdecydowałam się odnotować tu, jedną z ciekawszych kampanii reklamowych ostatnich czasów w naszym mieście i to w gastronomii.

 

Obca galaktyka, zielone ludki, statki kosmiczne i gry komputerowe to temat przewodni nowo powstałej pizzerii Uno. Zapowiedzi intrygowały, przynajmniej mnie. Czemu? Bo zupełnie wyszły z konwencji typowych gastro – reklam. Produkt zszedł nieco na drugi plan, liczył się klimat, zagadka, spójny komunikat. Ktoś by powiedział, że skierowany ku młodym odbiorcom, ale ja powiedziałabym, że temat mocno osadzony jest gierkach komputerowych lat dziewięćdziesiątych.

Co ma kosmos do pizzy, która niemal zawsze reklamowana jest jako włoski specjał z „oryginalnych produktów” – no nie za wiele i właśnie o ten rodzaj abstrakcji chodzi. Postawiono na energię, a nie na udowadnianie światu skąd wywodzi się pizza i że to my akurat tworzymy ją z oryginalnych składników, najlepiej na świecie (przyznajcie, że zawsze idzie to w te mańkę)

Mnie zaimponowało to (choć w zasadzie to powinien być standard, a niemal nigdy nie jest), że od otwarcia dobrze i sprawnie zadziałał system informacji: jak zamawiać, gdzie, za ile odbiór /dowóz, transparentna strona www i urocza obsługa.

Osobiście bardzo lubię zamawiać online przez stronę, wolę to niż dzwonić. Uno ma łatwy i intuicyjny system, z którym na pewno się polubię.

Kosmicznych placów jest raptem 10. Tak tylko dziesięć. Prosty skład. Rozmiar 32 cm. Ceny pomiędzy 19, a 32 zł. Cieniutkie ciasto, lekkie dodatki i panterkowe ranty.

Jeśli mnie spytacie: I jak? Odpowiem: mi smakowała, ale zdaję sobie sprawę, że w naszym mieście jest wielu specjalistów i wielu smakoszy. Moim zdaniem warto wejść w konwencję i odlecieć z kosmiczną picką w daleką podróż.

 

Na miejscu (choć zdjęć nie zrobiłam speszona wlepionym w siebie wzrokiem trzech miłych panów konsumujących swoje placki) jest klimatycznie, młodzieżowo, może trochę skate’owo i na szczęście nie ma to nic wspólnego z tradycyjnymi obiektami sprzedającymi pizzę. Po cichu liczę, że kosmici, którzy tam pracują nigdy nie puszczą italidisco, czy tych okrutnych oklepanych włoskich przebojów, od których mdli. Świetnie, że ktoś spojrzał na pizzę inaczej niż tylko przez zielonobiałoczerwone okulary.

Za pomysłem Uno stoi kreatywna ekipa, którą kieruje Dawid Promiński. Jego Krowę, Green Pub znacie mam nadzieję już dobrze. Ponieważ jestem fanką koktajli jakie kręci się w jego knajpach, następnym razem zaplanuję kosmiczny odlot z wyskokiem.

Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie uwiodła. Idąc ulicą Chrobrego, aby odebrać moje zamówienie, wiódł mnie aromat pizzy i to taki, obok którego trudno byłoby przejść obojętnie, od którego momentalnie się głodnieje.

 

Ps. Sosem czosnkowym (który nie został zużyty do pizzy, bo o nim zapomniała) polałam kupione w Zakalcu ciabatty, miałam zjeść jedną bułeczkę, a zjadłam trzy, takie to combo było dobre.

Adres:

UNO Koszalin

ul. Chrobrego 18

Najpopularniejsze
Zapisz się do mojego newslettera
Kategorie
Archiwum
Koszalin, Restauracja, Wyróżnione

Podobne wpisy

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze
Katarina
Katarina
11 miesięcy temu

brzmi zachęcająco, a jak sos dobry i robiony na miejscu to już połowa sukcesu

Adam
Adam
11 miesięcy temu

Wydaje mi się że trochę mało obiektywnie i przemawia sympatia do koktajli kręconych w barach 😉