Brak komentarzy

Ryby od Dadonia

Od kilku lat, kiedy wigilia jest u mnie w domu, a ja stałam się gospodynią wieczoru, jest ścisły podział obowiązków. Każdy ma swoją rolę i swoje zadanie. Mamy już nawet małe tradycje w tym zakresie, które nas cieszą, ale przede wszystkim sprawiają, że każdy czuje się potrzebny, zaangażowany i mimochodem odpowiedzialny za atmosferę, smaki i mówiąc ogólnie koloryt świąt.

Do takich małych tradycji świątecznych należy między innymi to, że mój Tato, bierze na siebie zdobycie karpia. Myślę, że gdyby nie jego determinacja, to może ja bym odpuściła, bo karp zawsze kojarzył mi się z błotnistym smakiem i miliardem podstępnych ości, jednak Tato nie odpuszcza i zawsze przywozi dwa karpie. Mam je zrobić tak jak robiła Mama, czyli po prostu podsmażyć dzwonki na maśle klarowanym. Od kilku lat Tato jeździ po karpie do Sianowa do Dadonia. Od tego czasu karp, mimo że to wymagająca ryba, jest pierwszą potrawą po jaką sięgają wszyscy przy wigilijnym stole. Ryba ma niepowtarzalny smak, świeżość i sprężystość. Nie potrzeba jej ozdobników, w tym podstawowym wydaniu jest zejściem do podstaw, jakie są fundamentem wszystkiego (taka alegoria, ale jednak to fakt). Na drugi dzień, zawsze resztę karpia podgrzewamy, wysysając osteczki do końca, a karpią łuskę chowamy do portfela na szczęście.

Dlaczego tak lubimy karpie? Odpowiedź wydaje się prosta – bo zapomnieliśmy o błotnistym smaku i tłustej rybie. Zresztą ryby, które przywozi mój Tato nie męczą się w barbarzyńskich warunkach jak w niektórych supermarketach, a często zdarza się, że przywozi już skrojone w dzwonki. Te hodowane w bieżącej wodzie u Dadoniów są rarytasem na stole. Ryba niecodzienna, a raczej odświętna, choć karpia na stole coraz częściej można spotkać w ciągu całego roku, nie tylko zimą i nie tylko na wigilijnej uczcie.

W ogóle z rybą to jest tak, że niektórym jest z nią całkowicie nie po drodze, a inni ją uwielbiają. Prawda jest taka, że ze względu na sporą dawkę witamin (A, D, E oraz witaminy z grupy B), składniki mineralne (fosfor, siarka, potas, sód, magnez, wapń, żelazo), a także mikroelementy takie jak: cynk, miedź, mangan i jod, a przede wielonienasycone kwasy tłuszczowe z rodziny omega 3 – po prostu warto ją jeść!

Sposobów na rybę jest wiele. Dobrze przyrządzona ryba to gwarantowany sukces kulinarny, no ale hola hola, co jak „nie umiemy w ryby”?  I tu właśnie mam dla was kilka pomysłów.

Gospodarstwo Rybackie Dadoń, to firma z ponad trzydziestoletnim doświadczeniem. Założył ją w 1989 roku pan Jarosław Dadoń, budując w Sianowie stawy i całą strukturę przedsiębiorstwa całkowicie samodzielnie (oczywiście przy wsparciu rodziny i przyjaciół, chodzi o to, że bez obcego wsparcia kapitałowego). Obecnie gospodarstwo prowadzi jego córka Emilia i zięć Tomasz, a firma oprócz hodowli karpia, pstrąga tęczowego i źródlanego w swojej ofercie ma również jesiotra i tołpygę. Państwo Emilia i Tomasz Zającowie mocno stawiają na ekologię i jakość. Ryby w ich gospodarstwie pływają w wygodnych i komfortowych stawach, a karmione są karmami bez soi i GMO. Ich produkty rybne docenione są nie tylko w Sianowie, Koszalinie i okolicach, ale znaleźć je można w stacjonarnej sprzedaży w Warszawie i Katowicach na BIO bazarach. Poza tym od niedawna ich produkty można kupić w sklepie internetowym i dzięki odpowiedniemu opakowaniu mogą śmiało zawędrować na drugi kraniec Polski, ba mogą iść nawet w Europę.

Sklep internetowy i dostawa pod drzwi to znakomity pomysł dla zapracowanych, ale jednak dbających o różnorodność klientów. Pokażę wam co mnie urzekło w ich ofercie i dlaczego warto tam zerknąć.

Zacznę od delicji, bo tak o tym produkcie myślę, czyli słoiczki z pstrągiem na surowo, bez żadnej obróbki termicznej, ale z jakim smakiem! Poezja. Pierwszy słoiczek to kawałki surowego pstrąga, z cebulką, olejem roślinnym, octem, solą i pieprzem. Tak, tylko tyle. Termin ważności krótki, ale gwarantuje wam, że jak tylko otworzycie słoik, to wyjecie kawałeczki ryby w mig. Przysmak szczególnie dla tych co uwielbiają rybnego tatara. Wystarczy dobrej jakości chleb i uczta murowana. Delikatny smak ryby broni się sam, ale jeśli lubisz mocniej to chwyć słoik pstrąga w pomarańczach. W tym przypadku podobnie, świeże kawałki surowego pstrąga, zamarynowane w oleju roślinnym, ale dodatkowo w soku z pomarańczy. W słoiku oprócz pstrąga znajdziesz też gorczycę i papryczki piri piri, suszone zioła i przyprawy oraz cebulkę. Smak jest zdecydowany, konkretny i ekskluzywny. Coś na aperitif albo na zbliżającego się sylwestra. Dobry, wyostrzający zmysły starter. Polecam szczególnie.

W słoiczkach nabędziesz również pesto z pieczonego pstrąga z suszonymi pomidorami, które świetnie gra z chlebem lub makaronem, oraz paprykarz z kaszą jaglaną (!), jaki to dobre.

Słoiki są tak urokliwe, że mogą spokojnie być prezentem dla kogoś bliskiego. Takie delicje to czysta przyjemność, szczególnie dla tych, którzy zamiast czekoladek lubią konkretne smaki, dla tych, którzy lubią i czują rozkosz w smakowaniu.

Na tym jednak nie koniec. W swojej ofercie gospodarstwo mam także propozycje obiadowe. Jedną z nich, którą testowałam już drugi raz jest zupa rybna. W litrowym słoiku mnóstwo kawałków pstrąga w bulionie rybnym (bulion z jesiotra i karpia). Zupa jest bardzo pożywna i bogata w składniki. Prosta, a zarazem wyjątkowo, bo w końcu jak często gotujecie sobie w domu zupę rybną i to na rybnym bulionie?

Pod tym względem warto zamienić jakiś dzień tygodnia na, na przykład rybny wtorek czy piątek wtedy spożycie ryb i dostarczenie płynących z nich niezbędnych wartości – gwarantowane. A jeśli nie zupa to może rybne klopsiki w sosie pomidorowym? Słoik stoi w lodówce i gdy brak pomysłu na obiad, po prostu obierasz ziemniaki, gotujesz, do tego korniszon i danie gotowe. Smacznie, zdrowo z gwarancją świeżych składników. W pewnych sprawach warto zaoszczędzić czas i pozwolić innym na zrobienie obiadu. Ty pozwól sobie na moment decyzji, kiedy i w jakim towarzystwie go wszamiesz. To takie proste.

No i na koniec coś dla kreatywnych, co lubią sami doprawić, zamieszać i mają z tego satysfakcję, tym osobom dedykuję ryby wędzone. W Gospodarstwie Rybackim Dadoń do wędzenia używa się drzewa olchowego i zawsze świeżej ryby. Jeśli opatrzył wam się smak popularnej makreli, spróbujcie wędzonego pstrąga i puśćcie wodze fantazji. Oczywiście można wędzonego pstrąga zjeść po prostu, odrywając kolejne kawałki mięsa, ale można też zrobić pastę do kanapek lub krakersów.

Moja propozycja to wędzone kawałki pstrąga, czerwona, sparzona cebulka, koncentrat pomidorowy lub ketchup i kapary. Wędzony pstrąg świetnie zagra też z gotowanym i posiekanym jajkiem, ogórkiem kiszonym i majonezem. Pomysłów jest cała masa. Podobnie na wędzonego jesiotra, choć wydaje się on rybą tłustszą o smaku delikatniejszym. Ważna wskazówka! Jeśli robicie pastę kanapkową, nie siekajcie zbyt drobno poszczególnych składników. Większe, nadadzą smak i każdy kęs będzie osobną eksplozją smaku. Taka domowa pasta do dobry dodatek do czegoś mocniejszego i mocno schłodzonego, choćby wódki. Spróbujcie, myślę, że zasmakuje.

Pewnie myślicie, że tak się zachwycam, zachwalam, ale nie jestem w tym sama. Otóż proszę przyjąć do wiadomości, że Złote Jajo w konkursie Kukbuka i odznakę „Kukbuk Poleca” w kategorii „Z pola i z wody” za rok 2020 powędrowała właśnie do Gospodarstwa Rybackiego Dadoń. Nagrodę zdobyły: pstrąg na surowo, pstrąg w pomarańczach, pesto z pieczonym pstrągiem, zupa rybna i carpaccio. W laudacji czytamy: Za świeże spojrzenie na rodzimego pstrąga i odwagę w kultywowaniu tradycji. Za przekazywane z pokolenia na pokolenie przepisy, które doczekały się profesjonalnej oprawy i pozwoliły z sukcesem przetrwać rodzinnej firmie rybackiej.

Mieszkamy w tak urokliwie położonym geograficznie miejscu, że nie jeść ryb to grzech. Towarzyszą nam prawie na co dzień, obecność morza, jezior i właśnie stawów hodowlanych. Kto nie jak nie nasza kraina powinna być ambasadorem smacznej rybki, ale żeby tak się stało musimy sami się w niej rozsmakować. Czego oczywiście Państwu i sobie życzę. U mnie w lodówce, zawsze czeka ryba w jakieś postaci. Staram się walczyć o moje spotkania z nią jak najczęściej, dla smaku, dla urozmaicenia, dla zdrowia. Powodów do tego romansu jest wiele.

A po smakołyki i niewątpliwie po inspiracje kieruję tu www.dadon.pl

Najpopularniejsze
Zapisz się do mojego newslettera
Kategorie
Archiwum
Ludzie, Wyróżnione

Podobne wpisy

5 1 głosuj
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze