Brak komentarzy

Chill’ Point

piłka w grze 

Kto lubi być na bieżąco, szczególnie w SM, ale i po prostu analogowo, chodząc po mieście, mógł od dłuższego czasu dostrzec, że w miejscu po „Kontraście” wyrasta nieśmiało coś nowego.

Pierwsze znaki na niebie i ziemi dawały do zrozumienia, że być może będzie to lokal – alkoholowy, specjalizujący się w whisky i piwie. Takiego miejsca brak w Koszalinie, dlatego niektóre osoby, już zacierały rączki… do czasu, kiedy to do SM nie zaczęły przenikać zdjęcia z dań, które będą włączone do karty. Wtedy wszystko było już jasne, że nie będzie to pub, czy pijalnia, ale coś… no właśnie – co?

Chill’ point, który mieści się na ul. Hołdu Pruskiego, został przearanżowany na nowo. Na pierwszy rzut oka, zobaczycie całkiem spory bar, z półkami najróżniejszych whisky. Są tam trunki znane, nawet laikom ze sklepowych witryn, ale są też butelki dla koneserów. Podobnie z piwem rzemieślniczym. Co dla kogo jest egzotyką, a co dla kogo normą, w świecie alkoholi, nie podejmuje się omawiać, ale Chill’ Point ma przygotowane zestawy degustacyjne, także można spróbować czegoś być może nowego.

Po prawej stronie lokalu, część konsumpcyjna, czyli stoliki i ławy, w przytulnych kolorach i tkaninach.

Mój pierwszy raz w Chill’ Point przypada na porę obiadową. Co zwraca moją uwagę, to to, że karta nie ocieka mięsem, więc już duży plus, a kilka pozycji zaskakuje wegetariańskim twistem.  Z karty wybieramy pierś kurczaka w sosie kurkowym, a z poza karty ( codziennie mają coś ekstra, o czym dowiedzieć się możecie z FB lub na miejscu) roladę ze schabu. Mięska w towarzystwie ziemniaczanego puree i sałaty bardzo szybko pojawiają się na stole. Smak? To dania z cyklu „jak u mamy”: poprawnie, smacznie, nie przeładowane. Porcje wyważone, bardziej rozmiary kobiece niż męskie. Taki zestaw to cena 28 zł. Patrząc na rozmiary tego dania, myślę, że będą tacy co pomyślą, że drogo. Zostawiam, Wam to pod indywidualną ocenę. Mały minusik za to, że nie dostałyśmy dań w tym samym czasie, mimo, że były niemal takie same.

Na deser, pudding z siemienia lnianego bananowo-kakaowy z suszoną żurawiną oraz sernik z malinową galaretką. I tu pluski, za ciekawe doradzenie, co warto spróbować.

A na koniec spostrzeżenia.

Jeśli ktoś ma przed oczami Kontrast, to Chill’ Point zupełnie zmienił oblicze tego miejsca. Otwarcie było bardzo spokojne i niepozorne i tak, też odbieram to miejsce. Spokojne, delikatne. Na talerzach, też nie ma ekstrawagancji, ale i też nie zawsze chodzi o szał. Jest smacznie i poprawnie. Trochę za dużo ozdób na talerzu, bo do dania obiadowego suszone płatki kwiatów średnio prasują oraz można by popracować nad zdjęciami na FB i nie ozdabiać na siłę wszystkich potraw, ale to rzecz nad którą można pracować. Najważniejsze, że baza jest dobra.

Jestem też ciekawa Chill’Pointu o zmroku. Tu podstawą myślę, że stanie się bar, a jak bar to i barman. Może macie już jakieś pierwsze doświadczenia? Na pewno lokal w którym, można wypić bardzo popularną teraz whisky ( nie z kolą) i coś zjeść, ma duże szanse w grupie 30-50 latków. Jednak warto przemyśleć, czy jest się bardziej barem z obiadem na pierwszym planie, czy bardziej pubem z przekąskami lub solidnym daniem.

Karty zostały wyłożone na stół, trzeba tylko dobrze rozegrać tę partię. Chill’ Pointowi życzę powodzenia. Spostrzeżenia, to wręcz drobnostki do poprawienia. Może będzie z tego całkiem przyjemne miejsce. Polecam zerknąć.

Najpopularniejsze
Zapisz się do mojego newslettera
Kategorie
Archiwum
Restauracja

Podobne wpisy

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze